Jeszcze jeden dzień...

Napisano wPrzygody
  • 77 pkt.
    Anrykwariusz, wojownik i poeta.
    Eleneus Aphegval 7 miesięcy temu

     

    [sesja prologowa przed akcją forum]

     

    Ciemne chmury zebrały się nad Koroną Północy. Kraj nigdyś dumny, teraz szarpany wojną domową.

     

    ***

     

    Wszystko Zaczęło się gdy Król wprowadził parcelację państwa na hrabstwa. Nie spodobało się to Nacjonalistom, którzy chcieli proklamować Republikę Logmaru. Zaczęły wybuchać powstania. Czarę gorzyczy przelała decyzja króla dotycząca sprzedania hrabstwa smoczego skrzydła Halvorcowi, aby załatać dziurę budżetową w państwie. W czerwcu studenci z Korony Północy ogłosili powstanie przeciwko systemowi, które później zamieniło się w krwawy spektakl.

     

     

    ***

     

    Aktorów było wielu. Główną role grała nacjonalistyczna grupa "Wyzwolenie", która podsycała rewolucyjne ruchy.

     

    ***

     

    Sytuacji nie popraiał fakt, że korzystające z osłabienia państwa Smocze któlestwa zaczęły rościć prawa do wschodnich granic Korony, jeszcze bardziej pogarszając sytuację.

     

    ***

     

    Punktem zwrotnym okazały się zamieszki (przypominające bardziej oblężenie) stolicy. Przeciwko 1000 żołnierzom broniącym twierdzy, wystąpiło około 5000 rebeliantów.

    Szala zwycięstwa przechyliła się na strone Korony Północy, gdy Królestwo Halvocu zgodziło się wysłać swoich żołnierzy.

    Marszałek Halvorcu Adrian de Vienna rzekł:

    - Nie możemy dopuścić, do destabilizacji kraju tak znaczącego dla naszej sprawy, jak Kronona Północy.

     

     

     

    *-*-*

     

     

     

    Twierdza Krucze Gniazdo 1399 | 24 Czerwiec | godzina 6:45

     

    Generał Armii podszedł do Oficera i energicznie wykrzyknął:

    - Henry masz zwołać swoich ludzi i zebrać się na placu. Będziesz dowodził obroną zamku.... bo jako jedyny jesteś wystarczająco bystry na to zadanie... i gówno mnie obchodzi twoje zdanie - taki jest rozkaz od Marszałka, i nic nie masz do gadania... ZROZUMIANO?

    - Tak Jest!

     

     

    ***

     

    - Mam nadzieje że wszyscy są gotowi! - Krzyknął Oficer - Nie chce słyszeć, że znowu ktoś znowu zaponiał broni, i żebrze o pieniądze żeby sobie kupić.

    Z końca sali dało się słyszeć przytłumiony głos:

    - Dajcie 100 denarów na nowy miecz!

    - CISZA! Mam nadzieje że wszyszcy są gotowi...

    - Niech pan poczeka pobiegnę do kowala.

    Oficer westchnął bezradnie i pomyślał:

    - Najemnicy, Festusi, Studenci Zarządzania, to nie są osoby nadające się do prawdziwej armii...

    - MACIE SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO CHOLERY, NIE BĘDE SIĘ Z WAMI BAWIŁ JAK MATKA Z ŁOBUZAMI.

    - I tak większość z nas zdezerteruje... - powiedział mężczyzna wracający od kowala

    - ŻOŁNIERZU!

    - Tak jest!

    - Jak masz na imię?

    - Nazywam się Eleneus Aphegval!

    - Co masz w dłoniach?

    - Miecz, panie Oficerze!

    - Pod-oficerze, nie oficerze.

    - Tak jest Oficerze!

    - Za co walczysz?

    - Za chcleb, wolność, i za Korone Północy!

    - Spocznij... A WY USTAWCIE SIĘ W SZEREGU!

     

     

    Eleneus, krzyknął do tłumu:

    - Chłopaki kowal sprzedaje weksle w zamian za broń!

    Cały pokój ucichł, gdy w progu dzwi stanął wysoki Niedźwidziołak.

    Był to Pod-Oficer Peter Ztheb, znany ze swojego okrucieństwa, oraz zamiłowania do walki.

    Wszedł dumnym krokiem do pokoju, a za nim tłum Halvorskich Żołnierzy.

    - Towarzysze! - Krzyknął.

    - Nie mamy czasu do stracenia! Natchodzą rebelianci, a wy nie macie nawet broni - chyba nie chcenie skończyć na szubienicy?

    W sali nastała grobowa cisza. Po czym rozległ się krzyk Ztheba:

    - PRAWDA?

    - TAK PANIE!

    - No to na co jeszcze czekacie? Na mury!

    Wszyscy ludzie w pośpiechu opuścili magazyn, i udali się na mury.

     

    ...

     

    ***

     

     

    Twierdza Krucze Gniazdo 1399 | 24 Czerwiec | godzina 7:21

     

     

    Rząd Ludzkich najemników, Halvorskich Żołnierzy, Gnomich Strzelców, oraz Studentów Zarządzania ustawił się na murach. Był to wpaniały, i dumny widok, do momentu, gdy nie zjawili się Elfowie. Wtedy widok ten był tylko wspaniały.

    - Kupiłeś rewolwer? - Szepnął Eleneus do swojego Niedźwedziego przyjaciela.

    - Tak.

    - Już czuje te wpaniałe łupy...

    W tle było słychać zwotki piosenek Halvorskich:

     

    "Chcemy trwać w Halvorcu, wolnym od wieków."

    Lub:

    "Poprzez naszą historię, rodziliśmy się, by być wolnymi."

    Tak... nic nie zapowidało wydarzeń, które miały nastąpić za chwilę...

     

     

     

     

     

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Czerwony płomień zemsty
    Gwendolyn 7 miesięcy temu

    Nagle rozległ się głos rogu. 

    ***

     

    Oddział driad przybył na wezwanie swoich niedźwiedzich sojuszników. Od dziesięcioleci, włochaci bracia wspierali niepodległościowe dążenia "leśnego ludu", który chciał wykroić sobie gdzieś w świecie swój kąt. Dziś nadszedł dzień aby znów udowodnić swoją waleczność i brak litości.

     

    Gwendolyn, razem z resztą stuosobowego oddziału maszerowała w kierunku twierdzy, zgodnie z obyczajem panującym wśród driad, w zupełnym milczeniu. Dopiero gdy miało dość do starcia, w chwilę przed zwarciem, oddział nagich lub półnagich "leśnych ludzi" miał uderzyć na wroga. Ognistowłosa dziewczyna, maszerowała po tych nienaturalnych terenach, gdzie niezbyt wiele pozostało z rozsądku i natury. W ręku dzierżyła wykuty przez kowali z Północy, zdobyczny oręż - miecz. Było w nim coś niezwykłego, choć ani ona, ani nikt nie mógł powiedzieć co to dokładnie jest. 

     

    Setka wojowników i wojowniczek, zbliżała się dostojnym, prawie bezszelestnym krokiem w kierunku nieprzyjaciela...

     

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Młody nortarski arystokrata, filozof i oficjalny współrządca Imperium Nortaru.
    Julian 7 miesięcy temu

    Wieść o buncie zaalarmowała Imperatora Nortaru, który zgodnie z "polityką powstrzymywania", zawsze popierał państwa które mogą stanowić barierę dla rozwoju państw groźnych - takich jak kiedyś Wielki Elfland, a dziś Halvork. W zasadzie sytuacja była trudna - z jednej strony, nacjonaliści logmarscy, którzy niedługo jak tylko przejmą władzę chętnie zaatakują któregoś z sąsiadów, z drugiej popierana przez niedźwiedzioludzi słaba monarchia. Imperator postawił na obie karty, wiedząc że i tu, i tu może coś ugrać. Wysłał swojego współrządcę, aby na czele dwóch setek marnych włóczników, wsparł bunt. Z drugiej strony, wysłał pomoc finansową dla władcy Korony Północy, obiecując mu pomoc w odparciu rebeliantów. 

     

    ***

     

    -Julianie, to nie jest dobra sytuacja. - Rzekł Maksym, stary doradca i mistrz filozoficzny Juliana. Ten zagryzł wargi i spojrzał w kierunku murów fortecy. 

    -Wiem o tym, ale nie mamy wyboru. Zostałem wysłany aby walczyć, a nie żeby myśleć. Imperator nie lubi gdy się myśli. Od myślania jest on sam... - Westchnął, drapiąc się po brodzie filozofa. Spojrzał na swoich żołnierzy. Był to jakiś zbiór młodzików, dwie setki chłopaczków bez należytego uzbrojenia, takich, co jak nie ma wroga są odważni, lecz gdy rozlegną się pierwsze odgłosy walki, ich serce zmięknie.  Skinął głową do jednego ze zwiadowców:

    -Sprawdź sytuację. Pewnie będziemy musieli wziąć udział  w szturmie. Mam nadzieję że nasi buntownicy-sojusznicy nie polegają zbytnio na naszym udziale, bo jeśli tak, to marniejszy ich los niż nas. - W myślach, próbował przypomnieć sobie historie o wielkich wodzach dawnych czasów, którzy z takich trudnych sytuacji potrafili zrobić wielkie zwycięstwo. Nie mógł sobie niczego przypomnieć..

  • 37 pkt.
    Samotny wędrowiec
    Lester Vak 7 miesięcy temu

    Lester trafił był w forcie tylko przejazdem. Nie planował zostać tutaj długo. Dwa, może trzy dni. Kiedy przybył do miasta wynajął lokum w jednej z oberży. Teraz włóczył się po mieście w poszukiwaniu zajęcia. 

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Żywy dowód na to że ludzie utalentowani i uczciwi zdobywają bogactwo i szacunek...
    Lutz Lanknester 7 miesięcy temu

     

    Podczas gdy w ogół pojawiały się coraz to nowe oddziały, chcące bić się za króla, lub przeciw niemu, przywódca gangu Zielonych Kurtek, siedział w swoich kopalniach zastanawiając się nad tym jak ta durna wojna wpłynie na jego interesy. Stu jego ludzi miało osłaniać tartaki i kopalnie Kompanii Handlowej, reszta, miała być w gotowości do odparcia szabrowników lub w razie zwycięstwa którejś ze stron rozprawienia się z wrogiem.

     

    Spacerując po placu kopalnianym, najbardziej obawiał się że to całe, dziwaczne zamieszanie, sprowadzi kłopoty na kwitnące od trzech pokoleń przedsięwzięcie Lanknestrów.

     

  • 77 pkt.
    Anrykwariusz, wojownik i poeta.
    Eleneus Aphegval 6 miesięcy temu

    - Ustawić się!

    Krzyknął Pod-oficer wymachując szablą oficerską.

    - Widze ich! Natchodzą!

    Wszyscy momentalie ustawili się. Elfy napieły łuki, Niedźwiedzie załadowali arkebuzy, Driady przygotowały miecze.

    Zapadła cisza. Tylko my, i niezbyt przyjazny tłum. Zbliżali się...

    Aż do czasu. Gdy tłum podszedł na około 100 stóp, nad głowami zaczęły latać kamienie, rzucane przez lud.

    - Czekać, czekać...

    Atmosferę, można było kroić niezbyt ostrym nożem.

    Aż padło upragnione:

    - STRZELAĆ!

    Huk arkebuzów ogłudzył wszystkich. Nad obrońcami powstała wielka chmura dymu. Po strzale nastąpiły świty strzał, oraz zostały rzucone włócznie.

    Atakujący zawachali się na moment. To był sygnał.

    Zapadła komenda:

    - Wszyscy za mury!

    Wszyscy wybiegli z Fortecy. Prócz Nieźwidzioludzi, którzy w napływie emocji zakładali bagnety, a nstępnie skakali z murów wprost przed tłum. Ludzie byli przerażeni - widok setki Niedźwidzi zeskakujących z murów, i biegnących wprost na tłum był co najmniej oszałamiający.

    Pierwszy dobiegł pod-oficer. Przed nim zobaczył rosłego mężczyzne jego wzrostu.

    Reszta Niedźwidzi rzuciła się na tłum, nabijając ich niczym szaszłyki na swoje bagnety.

    Zdheb patrzył się na wojego przeciwnika. Rozumieli się bez słowa - tylko jeden z nich wróci żywy.

    Człowiek zaatakował - szybkim ruchem świsnął swoim mieszem obok głowy pod-oficera.

    Zdheb nie czekał na odpowiedź - rzucił sięna człowieka, ale ten niczym kot odskoczył. 

    Gdy tylko pod-oficer znalazł się za nim zamachnął się, i ciśnął rusznicą w człowieka.

    Nie chybił.

    Ale jego wola okazała się silniesza od bagneta wbitego w płuco.

    Ściśnął swój miecz i z furią pobiegł na bezbronnego Festurza.

    - Rzuć broń!

    Z oddali przyleciał mu z pomocą Rewolwer.

    Z błyskawiczną przędkością wypalił.

    Trafienie okazało się śmiertelne. Człowiek zachwiał się, i upadł.

    - DZIĘKI!

    Walka trwała...

    ***

     

    Nieświadomy niczego Lester usłyszał odgłosy walki, a po chwili do pokoju wpadła driada krzycząc:

    - Wstawaj do cholery! Trwa walka!

     

    ***

     

    Do Lutza dotarła grupa ludzi, która ni z gruchy, ni z pietruchy zapytała:

    - Z nami, czy przeciw nam?

     

     

    ***

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Żywy dowód na to że ludzie utalentowani i uczciwi zdobywają bogactwo i szacunek...
    Lutz Lanknester 6 miesięcy temu

    -Z Wami! - Zawołał. Domyślił się że przyszli do niego zwycięzcy, więc trzeba się dostosować. 
    -Chłopaki, weźcie kilofy, młoty, siekiery i łomy. Ochrona, za mną! - Skinął do ochroniarzy.
    -Dziesięciu ma pilnować urobku, reszta idzie za mną. Zabijcie wszystkich którzy stawią opór. W szczególności wszystkie Czerwone Płaszcze, dziś nie ma dobrego dnia na bycie Masztalerzem. 
    -Chłopaki! Na pohybel skurwysynom! Lać niedźwidziaki, nieludzi i całą resztę! Niech żyje Wielki Logmar! - Wąsacz zawył, ścisnął miecz w dłoń i zawołał do grupy ludzi:

    -Chłopaki, mam nadzieję że nie boicie się moich byczków, bo tym razem macie to szczęście że jesteście po właściwiej stronie. -Uśmiechnął się złowieszczo i ruszył na przód. Był ubrany tylko w zieloną kurtkę, tak jak większość jego ludzi. Jedynie górnicy, wysmarowani w pyle i węglu wyglądali raczej na czarno-szarych, niż na zielonych...

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Czerwony płomień zemsty
    Gwendolyn 6 miesięcy temu

    Driady rzuciły się w szale na Logmarczyków, siekąc na lewo i prawo.  Gwendyun, jak przystało na driadzką besrekerkę, wymachiwała mieczem na lewo i prawo wrzeszcząc w niebogłosy. 
    -Luuuudzzzzzzzie do morza! - Zawyła przeraźliwie i kręcąc młynki długim, cięzkim mieczem, wbiła się w tłum logmarskich buntowników. 

    Wśród jej zakonu - Ognistych Dzieci, walka z furią i bez lęku była najwyższą cnotą, wszelki przejaw tchórzostwa na polu walki był hańbą. Dlatego zupełnie wzgardziła obroną i wyjąc cięła na lewo i prawo.

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Młody nortarski arystokrata, filozof i oficjalny współrządca Imperium Nortaru.
    Julian 6 miesięcy temu

    -Uformować mur tarcz! - Rozkazał z konia Julian. Chaotyczna walka która toczyła się wszędzie dookoła, była zbyt ryzykowna dla nortarskich rekrutów. Należało szybko i sprawnie ustawić się w formacji defensywnej.

    -Mur tarcz! - Zeskoczył z konia i zasłaniając się szeroką legionową tarczą wpadł w szereg własnych włóczników, aby dołączyć do swoich wojsk.

  • 37 pkt.
    Samotny wędrowiec
    Lester Vak 6 miesięcy temu

    Lester zerwał się na równe nogi. Śnił sen o tym, że chodził po mieście i szukał pracy. Kiedy usłyszał słowa kobiety, która wpadła do pokoju, chwycił za broń, nałożył skórzane elementy zbroi i pas, który ściągnął do spania. Miał już wyjść, kiedy przypomniał sobie, że nie założył butów. Ubrał je i wybiegł na dziedziniec.

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj by móc zagrać.