Wściekła pięść

Napisano wPrzygody
  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Boska istota, pełna niezwykłej mocy!
    [Mistrz Gry] 6 miesięcy temu

    Lester od dawna chciał zgłębić to kim naprawdę jest i w jakim celu trafił do świata Lykajosu. Dlaczego urodził się człowiekiem, a nie drzewem, orkiem, królikonem, płaszczką lub dajmonem? Gdzie ma iść? Po co w ogóle rano ma wstawać? Trudne pytania egzystencjalne które dręczą każdego, w mniej lub bardziej okrutny sposób, łączyły się z pogłębiającym się brakiem pieniędzy. 

     

    Przesiadywał ostatnimi czasy mnóstwo czasu w górskiej karczmie Maah-Arg, która prowadzona byla przez parę goblinów. Gospoda ta była w zasadzie nieco rozbudowaną chatą, ale w porównaniu z bezkresem pustkowi Północy była to stolica świata.  Lester obudził się dość wcześnie, rozpierany dziwną energią, może po prostu ożywiony górskim, rześkim powietrzem. Spojrzał przed siebie, w półmrok izdebki gdzie spał. Pewnie na zewnątrz była jeszcze ciemność, ale on wiedział że już nie zaśnie. Śnił mu się sen. W śnie tym, wydawało się mu, że jest na wielkiej, bezkresnej zielonej łące. Nagle poczuł, że coś piecze go w głowę. Dotknął jej, a tam zamiast włosów, poczuł jakąś mazistą substancję. Spojrzał na swoje palce, lecz substancja błyskawicznie spłynęła między nimi na trawę łąki. Spróbował jeszcze, ale w tym momencie, jego palce też zaczęły zamieniać się w taką maź. Najpierw ich czubki, potem całe dłonie. Spojrzał po sobie, jego stopy zaczęły również się rozpływać.  Wszystko to przypominało substancję w której materializują się dusze, duchy i demony, o której ongiś czytał. Zwała się ektoplazmą, lub eterytem. Obejrzał się dookoła. Nigdzie nie było pomocy. Chciał uratować się przed tym strasznym stanem. Szybko wykonał magiczny gest Uwolnienia i się obudził. Spojrzał na siebie, na swoje palce u dłoni, na nogi. Wszystko było w porządku.  Sen go nie przeraził, po prostu zdziwił. Niestety nie przykładał się do lektury "Sennika Artemidora", który podobno ręką boskiego herosa napisany, tłumaczył ludziom i nieludziom znaczenie ich snów. 

     

     

    Lester wstał z leżącego na ziemi posłania i zaczął zastanawiać się co może zrobić. Był w małej, wynajętej za srebrnika dziennie izdebce, która była ciemna i obskurna, wieczorem parna, a rano lodowata. Jego toboły stały w kącie. 

  • 37 pkt.
    Samotny wędrowiec
    Lester Vak 6 miesięcy temu

    Rozejrzał się po pomieszczeniu. Usiadł na stołku stojącym pod ścianął. Zastanawiał się co dzisiaj zrobi. Ma jeszcze trochę pieniędzy, ale jeżeli nie znajdzie jakiegoś zajęcia niedługo zacznie ich brakować. Dwa tygodnie temu na szlaku trafił na zwłoki rozszarpanego wędrowca. - Raczej bandyty- Poprawił się cicho. Miał pogruchotane żebra, twarz, brakowało mu ręki. Miał też wyjedzoną wątrobę i serce. Po śladach stwierdził, że sprawcą był górski niedźwiedź. Ślady prowadziły do lasu. Lester oczywiście zamierzał iść w przeciwnym kierunku. Obok trupa leżała kusza. 

    -Musiał wystrzelić przynajmniej raz przed śmiercią. - Powiedział. 

    W tobołku zbira znalazł złoty posążek. Elementy figurki były typowe dla górskich kultów. Sprzedał ją. Niestety w tej górskiej krainie dostał za nią ułamek kwoty jaką otrzymałby w mieście. Przynajmniej ma teraz za co żyć.

    -Może karczmarz słyszał o czymś ciekawym. - Powiedział do siebie. Ubrał się i zszedł do głównej izby.

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Boska istota, pełna niezwykłej mocy!
    [Mistrz Gry] 6 miesięcy temu

     

    Lester zszedł na dół, po skrzypiącej podłodze gospody. Ujrzał goblina stojącego za szynkwasem, układającego na nim kufly jeden za drugim, w idealnym porządku.

     

    -Och, pan Lester! Jak miło! – Zawołał. Wyciągnął szmatkę do czyszczenia kufli i zaczął przecierać każdy z zewnątrz.

     

    -Bardzo miło że pan już wstał… Niestety nie ma jeszcze nic do jedzenia, nie spodziewaliśmy się że pan wstanie tak wcześnie. Żona i sługi obijają się strasznie, proszę mi wybaczyć. – Goblin skrzywił się, kończąc szorować pierwszy z kufli.

     

    -Jak się spało?  Nie wiem czy powinno się o to pytać, ale reszta gości jeszcze śpi, to pewnie po tym piwie co wczoraj przyszło. Pan dużo nie pił, więc pewnie dlatego nie masz waszmość dobrego snu. – Goblin się uśmiechnął radośnie.

     

    -Niezwykłe rzeczy się wczoraj działy, jak pan już wrócił do swego pokoju. Oto… -Goblin parsknął śmiechem:

     

    -Zdarzyły się rzeczy sakramenckie! Jakiś gnom, taki mały wypierdek, wie pan jak gnomy wyglądają, to takie małe  wypierdki, właśnie taki gnom próbował, ukrywając się za kogucim ogonem wtargnąć do gospody, a do tego ułożyć się do snu na zapiecku. Cóż, jakoś bym mu ten zapiecek wybaczył, no bo przecież codziennie śpi tam kocur Eustachy… - Goblin nawijał jak najęty wymachując dzbankiem:

     

    -Ale ten ancymon wpadł na przebiegły pomysł, że gdy  trochę zrobiło się spokojniej, przekradł się do spiżarki i ze żarł połowę najlepszej szyneczki jaką mamy w gospodzie! Taki kurdupel, a ze żarł połowę! To było już niedopuszczalne złamanie zasad gościnności i tej no… Praworządości. – Rzucił goblin nerwowo.

     

    -Zamknąłem gada w dzbanie, i siedzi tam teraz. Nie wylezie bo się boi. Sprzedam teraz go komuś, niech to mi wyrówna poniesione koszty. Lepiej chyba tak, niżby mieli mu łapę uciąć? Nie wiem jak tu się z gnomami obchodzą, bo z istotami rozumnymi tu nikt się nie cacka… -Goblin odłożył kufel z zadowoleniem.

     

    -W zasadzie to jedno jest pewne, przyszło dobre piwo. Dobrze że przyszło, bo krasnoludy na nowo otwierają kopalnie w tej okolicy, złoto znów popłynie strumieniem, jak za czasów mojego pradziada. To były czasy!  Mój szacowny pradziad też prowadził w tej okolicy interesy, ale raczej zajmował się napa… ochroną karawan. – Gnom zmiarkował, że jego gadulstwo jest trochę irytujące. Nagle na zewnątrz dało się słyszeć końskie rżenie.

     

    -O, ktoś przyjechał. – Goblin pobiegł sprawdzić kto to.

     

    -Tak, to pan Vas. Cóż, pewnie przyjechał z mięsiwem dla mnie. Przednio! – Zawołał gnom, wracając za szynkwas.

     

  • 37 pkt.
    Samotny wędrowiec
    Lester Vak 6 miesięcy temu

    Lester zastanawiał się nad słowami karczmarza. Ciekawiło go to bo nie często widuje się gnomy.

    -Mogę zobaczyć tego gnoma? -Zapytał goblina.

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Boska istota, pełna niezwykłej mocy!
    [Mistrz Gry] 6 miesięcy temu

    -Ależ owszem jak najbardziej... Jeszcze jak! - Zawołał goblin, już ciesząc się na myśl że znalazł kupca na towar. Podszedł do dużego zdzbana stojącego na stole, i zawołal:

    -Pobudka złodziejaszku szynki! - I stuknął drewnianą łyżką jaką nosił za paskiem.

    -Łułułu.- Dało się słyszeć gulgotanie z wnętrza dzbana. Nagle z naczynia wychylił się okrągły łeb, ozdbiony czerwono-białą mycką i długim nosem. Gnom niepewnie wyjrzał dookoła i szepnał:

    -Tak? - Spojrzał trwożnie na goblina, a potem jeszcze trwożniej na człowieka.

     

    W tym samym momencie drzwi karczmy się otworzyły, a do środka wszedł mężczyna w futrzanym ubraniu, z czapką z jakiegoś zwierzaka na głowie:

    -Sława! - Zawołał na powitanie, wchodząc z przewieszoną przez ramię rusznicą.

     

    Skierował się ku szynkwasowi, nalał sam sobie piwa i zaczął je szybkimi łykami pochłaniać. Goblin-karczmarz wskazał palcem na gnoma z dzbana:

    -To jest właśnie on. Jest związany, aby przypadkiem nie wylazł i uciekł. Nie wiem po co komu taki wybryk natury, ale jeśli pan dobrodziej potrzebuje gadającego podnóżka, to od razu go odsprzedam za drobne dziesięć złotych monet. - Powiedział cenę jakby to było nic, a dziesięc złociszy pozwoliłoby Lesterowi opłacić nocleg w tej gospodzie na okres stu dni.

  • 37 pkt.
    Samotny wędrowiec
    Lester Vak 6 miesięcy temu

    -Dziesięć złotych monet? - zapytał z niedowierzaniem. - Mogę go wziąć, za dziesięć miedziaków jeżeli dodacie dzban za darmo. 

    Lester spojrzał na gnoma siedzącego w dzbanie. - Ej ty jak masz na imię? Czym się zajmujesz?

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Boska istota, pełna niezwykłej mocy!
    [Mistrz Gry] 6 miesięcy temu

    Goblin w wybuchu gniewu, jaki u niego spowodował widok złodziejaszka, westchnął:
    -A bierz go pan, razem z tym śmierdzącym dzbanem. - Podał rękę człowiekowi, aby przypieczętować umowę uściskiem dłoni. Złapał gnoma za nos i pociagnął go do góry. Szybkim ruchem nożyka przeciął mu więzy i rzekł krótko, jak na niego:
    -Jesteś warto dziesięć miedziaków. Ja chciałem za ciebie łotrze aż dziesięć sztuk złota. Spójrz jak wysoko oceniłem cię, nikczemniku. Znaj łaskę goblińskiego pana. - Mówiąc to, wepchnął gnoma z powrotem do dzbanu.

    -Dzban należy do pana, podobnie jak gnom. Cóż, my gobliny należymy do najbardziej hojnego narodu na świecie, więc proszę się nie dziwić... - Próbował sobie samemu tłumaczyć to dlaczego sprzedał złodzieja tak tanio. Odwrócił się i wrócił za ladę, aby pogadać z Vasem, brodatym myśliwym.

     

    Gnom wysunął niepewnie łeb z dzbana i powiedział:

    -Panie, jestem Kolbek. Będę Twoim wiernym sługą, obiecuję. - Rzucił uniżenie. Powoli i ostrożnie wyszedł z dzbana, który zachwiał się od jego ciężaru. Gdy stanął na blacie stołu, oczom Lestera rzucił się chudy, ubrany w jakieś dziecięce łachmany stworek, który właśnie otrzepywał się ze śmieci które leżały w dzbanie. 

    -Goście wczoraj wrzucali kości i inne odpadki do dzbana panie. Cóż, przynajmniej było im zabawnie.  - Gnom przypomniał sobie o tym że jego nowy pan pytał o jego zajęcia:

    -Cóż, jestem żebrakiem. Łapię też myszy i sprzątam. Do wczoraj kradłem, ale dziś w dzbanie, przeżyłem przemianę, naprawdę! Teraz dodatkowo jestem niewolnikiem. -Rzucił w wyjątkową szczerością. 

  • 37 pkt.
    Samotny wędrowiec
    Lester Vak 6 miesięcy temu

    -Nie potrzebuję niewolników. Jeżeli chcesz możesz iść ze mną i podążać drogą którą ja zmierzam. -Powiedział wyraźnie negatywnie odnosząc się do niewolnictwa. Sam był kiedyś niewolnikiem. -Nie znasz miejsc w pobliżu, pełnych skarbów albo prastarej gnomiej wiedzy? -Spytał. Nie wiedział co ze sobą zrobić. Musiał sobie znaleźć w końcu jakieś ciekawe zajęcie.

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Boska istota, pełna niezwykłej mocy!
    [Mistrz Gry] 6 miesięcy temu

    -Gnomiej wiedzy? Hm... Skarby? - Gnom zeskakując ze stołu rozmyślał i rozmyślał przez dłuższą chwilę, po czym ze zrezygnowaniem odparł:

    -Jedyne co mi przychodzi do głowy panie, to mędrzec który mieszka na górze Hilkos. Niestety, nie jest on gnomem, a orkiem, a orkowie jak wiadomo lubią rosół z gnomów... Przynajmniej tak móiła moja świętej pamięci babka Petunia, ale ona żyła w czasie Wielkiej Wojny, a wtedy kanibalizm kwitł... -Gnom zorientował się że poniosło go gadulstwo i odparł:

    -Na Hilkosie mieszka ork-szaman, który postawił tam swój szałas i siedzi od półrocza na jej szczycie. Ludzie, znaczy chciałem powiedzieć wszyscy, boją się tam wchodzić, bo wiadomo, orkowie różni bywają. Często nad górą widać  rozbłyski, szczególnie w nocy. Jeśli pan się nie boi, to zaprowadzę...- Powiedział dość niepewnie, bo sama myśl kontaktu z orkami napawała go niechęcią. 

  • 37 pkt.
    Samotny wędrowiec
    Lester Vak 6 miesięcy temu

    -Orkowy mędrzec- zamyślił się. Wizyta u szamana może okazać się bardzo ciekawa, ale może być niebezpieczna. Myślał chwilę. W końcu się zdecydował.-Zaprowadź mnie do tego orka.

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj by móc zagrać.