Reforma w Imperialnej Armii Nortaru

Napisano wWieści
  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Reformator Imperialnej Armii, marszałek Imperialnych Kirasjerów
    Generał Vichy-Comte 4 tygodnie temu

    Od zakończenia Wielkiej Wojny, Imperialna Armia w zasadzie pozostawała w zupełnej stagnacji. Armia wciąż zachowywała ten sam podział administracyjny, strategiczny i taktyczny jaki miała w dniu gdy 1232 roku wszystko wskazywało że zbliża się konflikt światowy. Teraz, mimo że minęło już prawie 170 lat, a armia przeszła przez niezwykle krwawy sprawdzian jakim był konflikt z rewolucyjnymi państwami Północy, nie widać było szczególnych zmian. Wciąż wojsko składało się z legionów, w których większość stanowiła uzbrojona na sposób dawny piechota z wielkimi tarczami i mieczami. Kawaleria, wciąż stanowiła formację pomocniczą, co wynikało poniekąd z doświadczeń Wielkiej Wojny, w których konnica nie odegrała wielkiej roli.

     

    Dziś jednak, generalicja zebrała się aby rozważać pomysł zupełnej zmiany aktualnej sytuacji. Wielki zjazd dowódctwa armii obradował nad kilkoma ważnymi sprawami.

     

    Na czele spotkania wysunął się najmłodszy generał w Imperialnym wojsku - Diderot Vichy-Comte. Był to człowiek postawny, mający dopiero trzedzieści trzy lata. Był on uzdolnionym kawalerzystą, pochodzącym z zubożałej arystokracji. Jego przodkowie wywodzili się z Kruken, stąd nosił dość oryginalne nazwisko jak na Nortarczyka.

    Rozpoczął swój referat:
    -Czcigodni panowie generałowie. Proponuję zupełną reformę sił zbrojnych w duchu nowyh czasów. Błędem naszym podczas poprzedniej wojny było to, że ugrzęźliśmy na dziesięć lat w lasach, bagnach i błotach Przyjezierza. Lecz jak to było możliwe?  Było to możliwe gdyż nasza dzielna armia nie dysponowała wystarczającą siłą do przełamania linii nieprzyjaciela. Co jest potrzebne do przełamania silnej obrony? Potrzebne są dwa czynniki. Silna artyleria, względnie wsparcie magiczne. Lecz co można zrobić z takim wyłomem? Wróg również posiada artylerię, i co dowiodły nasze zmagania z Logmarią, oraz walki krasnoludów z elfami - wymiana ognia prowadzi do wzajemnej eksterminacji i wyniszczenia. Dziś potrzeba nam zatem jednego - potrzeba nam możliwości zniszczenia linii wroga i użycia sił które przebiją się przez wyłom, aby zajmować miasta i brać do niewoli nieprzyjacielskie siły, zanim zdoła przygotować nowe linie obrony. Taką siłą jest kawaleria!  - Generał wyprostował się dumnie i powiedział:

    -Proponuję powołania nowej formacji - Imperialnych Kirasjerów, oraz utworzenia armii konnych. Postuluję, aby stworzyć trzy dywizje konne, składające się z dziesięciu tysięcy żołnierzy w każdej. - Wśród generalicji dało się słyszeć krzyk oburzenia. 

    -Przecież to szaleństwo! Tradycja naszej armii to przede wszystkim struktura legionowa która pamięta jeszcze czasy antyczne! - Siwy jak śnieg generał był oburzony tak bardzo, że twarz zaczęła mu się trząść.
    -To właśnie świadczy o naszej słabości! Trzeba isć z duchem czasu! 

     

     

    *****************************************************************************

     

    Rozgorzała wielka dyskusja. Podczas niej większość dowódctwa Imperialnej Armii była przeciwna szalonemu pomysłowi stworzenia nowych jednostek kawalerii, niezależnych od struktury legionowej. 

    Nagle, do sali obrad wpadł zdyszany Kanclerz Imperium, człowiek odpowiedzialny za kontakty pomiędzy Imperatorem (a teraz między czwórką Imperatorów) a urzędnikami i wojskiem. 
    -Kolegium Imperialne przekazało prośbę Jego Cesarskiej Mości...

     

     

    **********************

     

    Generał Vichy-Comte wyjechał w swoim nowym mundurze na Plac Senacki. Za nim jechała pierwsza jednostka Imperialnych Kirasjerów.  Tłumy wiwatowały na widok wspaniałych mundurów, błyszczących na słońcu srebrnych pancerzy i wspaniałych koni.  

     

    Dzielny inicjator i reformator armii poprowadził przez plac jednostkę kawalerzystów kłusem. Wykonali nowy gest - teraz za każdym razem gdy Imperialni Kirasjerzy mieli szarżować na wroga, ich miecze miały być uniesione w nowym geśćie - w geście "salutu nortarskiego". 

     

     

  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Marszałek Cesarstwa Nortaru, człowiek wielkiej odwagi i zasług.
    Marszałek Rey 3 tygodnie temu

    Marszałek Rey, był długo odsunięty od władzy przez obskurancką koterię dowódców legionów. Po śmiałej reformie kawalerii zapoczątkowanej przez swojego przyjaciela i ucznia - generała Vichy-Comte, zaproponował zupełną przebudowę podstaw moralnych armii. Po hańbiących wieściach jakie dochodziły z granicy z Kalifatem Królikonów, marszałek uznał że najwyższy czas odejść od praktyk i ducha legionów, gdzie królował przymus i terror. Trzeba było podnieść na duchu armię Imperium, dodać jej chwały i splendoru. 

    -Koniec z armią niewolników. Czas na niewolników armii! - Zawołał, sugerując, że teraz żołnierze nie będą walczyć już pod przymusem, a jako dumni ochotnicy. 

    Armia zmieniła swoje dawne zasady, które były oparte na barbarzyńskich i starodawnych zasadach. Nowy kodeks zabraniał chłosty, kar zbiorowych takich jak zabijanie co dziesiątego dezertera i innych niegodnych dżentelmena metod. 

     

    Artykuły Wiary Cesarskiego Legionisty

    Artykuł I
    Legionisto, jesteś ochotnikiem służącym Cesarstwu z honorem i wiernością.

    Artykuł II
    Każdy legionista jest twoim towarzyszem broni, jaka by nie była jego narodowość, rasa czy religia. Wyrażasz to solidarnością, która łączy członków jednej rodziny.

    Artykuł III
    Strzegący z szacunkiem tradycji, związany z twoją kadrą dowodzenia, dyscyplina i koleżeństwo są twoją siłą, odwaga i lojalność twoimi cnotami.

    Artykuł IV
    Dumny z twojego stanu legionisty, okazujesz to przez twój zawsze elegancki mundur, twoje zachowanie zawsze dostojne, lecz skromne, twoje koszary zawsze czyste.

    Artykuł V
    Elitarny żołnierzu, szkolisz się z surowością, czyścisz twoją broń, jakby to był twój największy skarb, stale troszczysz się o swoją formę fizyczną.

    Artykuł VI
    Otrzymane zadanie jest święte, wykonujesz je do końca, przestrzegając regulaminów wojskowych i konwencji międzynarodowych, a jeżeli trzeba, też za cenę własnego życia.

    Artykuł VII
    Na polu walki działasz bez pasji i nienawiści, szanujesz pokonanych wrogów, nigdy nie opuszczasz swoich zabitych lub rannych, ani swojej broni.

     

     

     

    Marszałek przyjechał do Imperialnej Akademii Wojskowej aby zupełnie zreformować szkolenie oficerów. Od tego momentu, wszyscy oficerowie musieli przyjąć do wiadomości zasady nowej doktryny wojskowej jaka miała od tej pory kierować armią imperialną. 

    -Wszelkie tchórzostwo na polu bitwy będzie niedopuszczalne. Od najwyższego dowódcy, aż po prostego żołnierza wszysyc mają zrozumieć świętą zasadę wojny - morale jest ważniejsze od uzbrojenia. Najlepiej wyposażona armia świata, zmieni się w bezużyteczny tłum, jeśli nie będzie chciała walczyć. Koniec z myśleniem o drylu i nowinkach technicznych. Trzeba postawić na wartości ducha. Jesteście oficerami najwspanialszego państwa świata. Dlaczego macie być jak najemna tłuszcza? Od dziś, oficer nie ma prawa dostać się do niewoli. Każdy oficer powinien dać przykład bohaterstwa i walczyć do końca. Walczyć z bronią w ręku i zginąć - to największy honor.  - Słysząc to młodzi kadeci byli bardzo zadowoleni. Romantyczna wizja walki do końca podobała im się bardziej niż kunktatorska taktyka jakiej uczono ich w tej prestiżowej szkole. 

    Marszałek Rey spotkał się z dyrektorem Imperialnej Akademii Wojskowej. 
    -Panie generale. - Zaczął.
    -Tak, Wasza Ekscelencjo? - Spytał niepewnie dyrektor, łysiejący człowiek o dumnej twarzy i ciężkiej ręce.
    -Było mi miło z panem generałem współpracować. Mam niestety niepokojące wieści. 
    -Jakie to znowu niepokojące wieści? - Dyrektor doskonale wiedział jakie to wieści przynosi marszałek-reformator. Udawał jednak że kompletnie go to nie rusza i że nawet na dymisję jest gotów.
    -Cóż, musi pan zapomnieć wszystkiego co pana uczono i czego pan uczył. I czego uczą inni wykładowcy. Trwa wielka reforma naszego wspaniałego wojska, a młodzi oficerowie nie mogą uczyć się tak jak kiedyś. Trzeba nowego ducha w armii. Koniec z żołdactwem. Teraz będziemy arystokracją ducha! - Dyrektor zaśmiał się w myślach "...Gówno a nie arystokracja ducha. Zawsze pod ładnymi słowami kryje się coś groźnego...". Chcąc być jednak grzecznym kiwnął głową i powiedział:
    -Oczywiście. Każda dyrektywa z dowódctwa armii będzie pilnie przestrzegana. - Marszałek Rey uścisnął dłoń weterana edukacji i zmienił temat. 


     

     

    Marszałek zastał sytuację w tragicznym stanie. Od rozłamu Imperium na tetrarchię, wszystko było w takim stanie. Armia jednak, była zdecydowanie najsłabszym ogniwem. Czterech cesarzy, każdy z nich miał swój sztab, swoich dowódców, swoje fundusze. Jeden wielki skandal i nieudolność. Federacja idiotów w koronach. Czy byli w stanie zrozumieć ideę Wielkiego Wodza? Jeśli władza nie chce i nie potrafi zmienić armii, to czy armia nie powinna zmienić władzy?

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj by móc zagrać.