"Wojna która położy kres wszelkim wojnom"

Napisano wWydarzenia
  • 281 pkt.
    Mistrz Gry
    Boska istota, pełna niezwykłej mocy!
    [Mistrz Gry] 2 miesiące temu

    24.06.1400... Godziny wieczorne

    "Nie wiem jakiej broni będą używać w następnej drugiej Wielkiej Wojnie. Lecz trzecia na pewno będzie na kije i kamienie." 
    Abbi Golstain, gnomi fizyk i astronom

     

     

     

    Nikt nie spodziewał się że szaleństwo które sto siedemdziesiąt lat temu prawie zrównało z ziemią cały Lykajos, wróci tak niespodziewanie. Na pewno nie spodziewali się tego mieszkańcy Pandragorii, która choć w ostatniej Wielkiej Wojnie (1233-1245) nie brała udziału, to w roku 1200 spotkał ją przecież koszmar Otwarcia Piekieł i inwazji demonów. Teraz, niespodziewanie ten różnorodny kraj, pełen bogactwa i zdawałoby się pacyfistyczny, rozpoczął swój marsz z powrotem ku piekłu.

     

     

    Dawno świat nie widział takiego widowiska. Na gigantycznych pastwiskach, w niewielkiej odległości od stolicy Pandragorii, zebrał się największy od niepamiętnych czasów tłum smoków. Najpierw było ich dziesiątki. Ludzie przychodzili je oglądać i podziwiać. Potem zebrały się ich setki. To bylo coś niezwykłego, taka ilość smoczych istot była czymś niezwykłym. Lecz gdy wciąż i wciąż, z na pastwiskach pojawiały się nowe osobniki - wszyscy popadli w przerażenie. Smoków były tysiące. Najwyraźniej cała smocza populacja zebrała się w tym miejscu. 

    -Co to jest? - Spytał jeden pasterz, drugiego. 
    -Zjazd smoków. - Jęknął jeden.
    -Wojna? - Szepnął pasterz który nagle zrobił się cały blady.
    -Oby ta wojna toczyła się daleko od nas. Te bestie nie zostawią kamienia na kamieniu... Niech bogowie mają nas w swojej opiece. - Szepnął pasterz i uciekł jakby zapominając o swoich stadach.

     

    Smoczy tłum wypoczywał milcząco. Całe wielkie łąki, a potem i też leżące obok nich pola uprawne, zamieniły się w jedno wielkie smocze leże. Smoki potrafiły oczywiście mówić, ale nie mówiły. Żaden się nie odezwał. Wszystkie były milczące i skupione. Mijały tak kolejne minuty, potem godziny. W pewnym momencie jeden z nich - którego głowa była ozdobiona diademem, wyprostował się do lotu.

    -Już czas bracia i siostry. -Wyprostował skrzydła i potężnymi podmuchami uniósł się wysoko. Cała okolica zamieniła się w jedno wielkie kłębowisko wiatru. Smoki dziesiątkami wznosiły się ku niebu. Po pół godziny,  zdawało się że zbliża się wielka burza - słońce pociemniało od takiej ilości skrzydeł i cielsk.  Nagle całe stado wzniosło się jeszcze wyżej - aż ku chmurom. I odleciało. Odleciało na wschód.

     

     

    ***

     

    Wielki port przez ostatnie dni wypełniał się okrętami wojskowymi. Oczywiście nie wszyskie siły zdołano tu zgromadzić. Ledwie połowa okrętów wojennych zebrała się w porcie stolicy Pandragorii. Lecz tego dnia to musiało wystarczyć. 

    Wielki admirał von Dritz, wykonał tradycyjny gest. Wszedł z insygniami władzy Najwyższego Admirała, Dowódcy Floty, Wielki Nawigatora. Wszystkie okręty z podniesionymi kotwicami czekały na to, aż dokona rytuału. Gdy wybatorzył morze swoim trójzębem, wrócił na szalupę. Następnie popłyną ku "Białej Pani" - okrętowi flagowemu Wielkiego Admirała. 

    Flota, w liczbie pięćdziesięciu okrętów ruszyła w morze. Z brzegu oglądał całe wydarzenie Lord Protektor Halifax. 

    -Piękna flota. Czy taka flota może ponieść porażkę?  - Zapytał retorycznie.



    ***

     

    Ze stolicy i garnizonów w wyruszyły jednostki. Armia licząca czterdzieści tysięcy żołnierzy, magów bojowych, i wszelkich jednostek pomocniczych, ruszyła w kierunku granicy z Koroną Północy. Żołnierzy żegnała królewska para - Smocza Królowa i Smoczy Król.  Armia była obsypywana kwiatami i pochwałami. Żołnierze mówili, że idą na krótki urlop. 

     

    Z garnizonów w Smoczej Łapie (dawna Borea) wymaszerowało osiemnaście tysięcy żołnierzy. Otrzymali rozkaz przekroczenia granicy z Polandią i zaprowadzenie tam porządku.

     

     

    ***

     

    Lord Halifax i zamknął się w siedzibie dowódctwa armii. Rzecznik rządu odmawiał udzielania informacji dzienikarzom i innym osobom zainteresowanym. 

  • 77 pkt.
    Król Halvorcu
    Pablo Cabeza II 2 miesiące temu

    24 Czerwca, godzina 20

    Do dusznego pokoju w forcie Draco, zlokalizowanym około 10 kilometrów od Pandragorskiej Granicy wszedł Festus, odziany w ciemny skórzany mundur. Oprócz niego w pokoju było także trzy inne persony.

    -Mam nadzieję, że wiecie co dalej się wydarzy... - powidział Festus w skórzanym płaszczu.

    -Ta wojna była pewna... ale nie martwę się o jej wynik. Jest przsesądzony.

    -Remis?

    -Być może... ale szczeże wątpie w to, że Pandragoria będzie miała wystarczająco sił do prowadzenia wojny.

    Festus w płaszczu uśmiechnął się ironicznie, i powiedział:

    -Pamiętaj, Wielka Wojna była wojną na wyniszczenie, ale ta może, a nawet będzie wyglądać inaczej.

    Festus usiadł na krześle przy stole razem z innymi i kontynuował wątek:

    -Z naszych testów przeprowadzonych w naszych bazach wojskowych nasza armia jest najlepiej wyposarzoną armią ŚWIATA.

    -Masz rację panie Bruno, ale czy to wystarcza?

    Festus wyciągnął z pod płaszcza plik rysunków, po czym rzucił go na stół.

     

     

     

     

     

    -Oto i nasze nowe bronie!

    -Nic nowego... te rodzaje uzbrojenia widziałem już w pierwszej wojnie.

    -Masz rację panie Nashor, ale prawdopodobnie nigdy nie widział pan ich w takiej ilości.

    -O jakich liczbach mówimy panie Bruno?

    -Setki nowoczysnych czołgów, i tysiące, a może nawet dziesiątki tysięcy nowych pancerzy trzeciego typu.

    -I to wszystko? Liczyłem na coś bardziej imponującego... jeżeli mam współtworzyć z tobą Rzesze, musisz mnie czymś zaskoczyć.

    -Zaskoczyć? Niby dlaczego? Przecież nie oferuje ci tylko swojej Armii. Dam ci możliwość życia w nowej Rzeszy - tylko dla festusów. Będziesz tam rządził TY.

    -Nie obiecuj za dużo, póki co dowodzisz tylko kilkoma tysiącami Festusów, a twój naród nawet nie ma terytorium...

    -Rasa, drogi Nashorze RASA - oto przyszłość nowego Halvorcu.

    Po chwili ciszy przemówił Bruno:

    -Nie mamy czasu chłopaki, musimy wyruszać na pozycje, a ty panie Nashorze, niech wróci do Szańca...

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj by móc zagrać.